niedziela, 17 marca 2013

99 dni do travelling month, nowy papież, Św. Patryk i East Village


Stuknęło mi dziś 99 dni do travelling month, rocznica bloga już dawno za nami, 4 dni do upragnionych wakacji. Mamy tyle planów na kolejne miesiące, że praktycznie każdy weekend będzie zapełniony co, mówiąc z doświadczenia, sprawia, że czas leci bardzo szybko. Jeśli ktoś ma jakieś dobre pomysły jak zoszczędzić pieniądze na road trip to chętnie przyjmę.
A oto plany:
- musicale Mamma Mia i Once (27$ miejsca stojące jeśli przyjdzie się przed południem i je kupi!)
-limo ride i Emiprie Rooftop
-Washington DC
-(Chicago)
-Six Flags (wielkie wesołe miasteczko)
-zobaczyć jak wygląda rozprawa w sądzie
-East Village
-Statua Wolności i Ellis Island
-road trip (Los Angeles, Las Vegas, Grand Cannion, San Franscisco, Texas, New Orleans)
-Craig Ferguson late Late Show w Los Angeles
-Ocean!
cdn.
Zaraz po wakazjach muszę wysłać prośbę do Cultural Care o zabookowanie lotu, co czyni się właśnie 3 miesiące przed. Chyba ustalę datę na 15-16 lipca, bo 18 mam egzamin na studia. Eh znów czuję się jak 18nastka, ten stres, niepewność...bww.

13stego marca byłam telewizyjnym świadkiem wybrania, już drugiego w moim życiu, papieża. Podniosły to moment, ale sposób komentowania w amerykańskiej tv jest zupełnie inny. Ludzie, kórych wybrali z tłumu znaleźli się tam zupełnie przypadkowo i niewiele ich obchodziło owo zdarzenie. Zapytałam dziś host taty w jakim celu sprzedaje się teraz wszędzie koszyczki i powiedział mi, że na tzw egg haunt czyli zbieranie jajek z pieniędzmi, które są poukrywane po domu lub ogrodzie. O tradycji święcenia pokarmów nic nie słyszał, ale dziś z gazetki parafialnej wyczytałam, że istnieje. Święta Wielkanocne spędzę jednak w kościele polskim, bo bardzo lubię polskie tradycje i starodawne piesni wielkopostne. Zacznę jednak od Piątku, bo w czw jestem jeszcze na wakacjach. Pokarmów pewnie nie poświęcę, nie ma sensu skoro moja rodzina nie urządza uroczystego śniadania. Eh i znów człowieka przygnębia, że otaczają go "niepraktykujący katolicy".

Ową dziwną dekorację znalazłam w $ shopie, nie wiem na jaką okazję, któś mógłby kupić srebrny łańcuchowy krzyż. Wielkanoc, Chrzciny? Kicz.


PARADA ŚW.PATRYKA W NOWYM JORKU 16.03.2013



Panowie w kiltach


Nowojorczne celebracje św.Patryka, które odbyły się dzień wcześniej niż właściwe święto, spędziłam z Maiką (au pair mojej rodziny z 2009/10, kóra przyjechałą już drugi raz w odwiedziny) Kasią i Norą.

Upijam się czekoladą. Na ulicach, tak jak mnie wszyscy ostrzegali, były tony pijanych ludzi, nie brakowało takowyż nastolatków. Nie wykluczałam jakiegoś symbolicznego Guinessa (za zdrowie Ewy, która przedstawiła mnie temu dostojnemu trunkowi;p), ale zbyt byłysmy zajęte bieganiem po NYC i doświadczaniem innych uroków miasta. Przeszłyśmy m.in ładny kawał drogi do Upper West Side, żeby pocałować klamkę w Irish Art Center. Parada była w sobotę, ale, jako że właściwe święto jest w ndz, atrakcje w centrum takie jak zespoły i tańce irlandzkie, malowanie twarzy i irlandzkie arts& crafts były przewidziane na dzisiaj.
Biedni pubcrawlowicze stali na śniegu by dostać się do jednego z wielu irlandzkich pubów. Ten oto jest w cudownej uliczce zwanej Restaurant Row (bodajże między 10 a 9 av 44 st). Polecam uliczkę, składa się prawie w całości z miłych klimatycznych restauracyjek i pubów.

EAST VILLAGE CDN.


Znak rozpoznawczy East Village, miejsca do którego dążyłam od kilku tygodni, aż wresznie trafiłyśmy tam zupełnie przez przypadek. Co krok można się napatoczyć na wybrakowane rowery przytwierdzone do latarni czy płotów. Po co na co? Nie wiem, ale owe wraki doskonale współgrają ze zlowieszczo-psychodeliczną atmosferą dzielnicy. (Coś dla Ciebie Olko;p)


Tabliczka na drzwiach głosi Śmierć i Spółka-East Village. Oczekujcie relacji z tej cudownej dzielnicy, bo na pewno tam wrócę.
East Village, moim marzeniem jest mieszkać na górze takiej kamienicy i mieć schody przeciwpożarowe i dach dla siebie.
RESZTKI

Moje piątkowe śniadanie :)

Kilka tygodni temu udało nam się zrobić zdjęcie z miłym panem policjantem pilnującym byka na Wall Street.

poniedziałek, 11 marca 2013

Boston vlog i blogowe koneksje








Bubble tea polecana przez Ulę z Adamant Wanderer nie sprawiła na mnie większego wrażenia.



Nieudana próba bycia cool...


niedziela, 10 marca 2013

Porcja życia codziennego w zdjęciach

Uwaga, przez kolejne kilka dni różnica czasu z Polską będzie wynosić 5 a nie 6 godzin. A po drugie to szykuję już filmik z Bostonu. A po trzecie to pozdrawiam wszystkich serdecznie i całuję mlaszcząco!
Można podłożyć pod drzwi lub okna, kiedy jest za duży przeciąg. No pewnie, po co komu uszczelki, kiedy można mieć that fluffy long thing.




Mój samochód postanowił się zepsuć, więc przez ponad tydzień musiałam siedzieć w domu. Samochód jest na wyczerpaniu, pewnie przed czerwcem samoistnie umrze.



Domek z papieru do pokolorowania.

Odkąd Craig Ferguson wspomniał swoje starbucksowe imię, stwierdziłam, że za każdym razem będę podawała jakieś inne.

W sklepie z zabawkami na Time Square

Moja własna personalna prawdziwa Barbie na Prezydenta!

Za takie cudeńko wymieniłabym mojego mini-cow-vana w mknieniu oka. NYPD-policja

Zamierzałam wejść na giełdę i zainwestować 1$, ale panowie strażnicy mnie nie wpuścili.

Uwaga uwaga w Stop&Shopie pojawiła się półka z polskimi produktami. Jest nawet kawa inka!

Bruschetta:)

W Stop&Shoppie mają skaner, który zapisuje nasze zakupy a potem nie musimy wyciągać ich już na "ladę" tylko podajemy skaner pani kasjerce i gotowe.

Peekskil i uroczy kotek (żywy) na wystawie. BTW nie lubię kotów.;p

Sezon na ciasteczka sprzedawane przez harcereczki lub usłużnych tatusiów którzy owe ciasteczka przynoszą do pracy i wciskają współpracownikom. Zważcie na to, iż  ciasteczka są specjalnie produkowane dla skautek.

Bardzo fajny pomysł, uczy małe dziewczynki twardych mechanizmów rynkowych;p

Cudowne! Kupiłam 5.
10 dni do moich wakacji, więc powoli, acz w panice, dokupowuję ekwipunek. Przy okazji jakieś niepotrzebne gadgety jak futerały na błyszczyk czy "odkażacz" do rąk w Bath body and beyond (albo body shop-zawsze je mylę). Udało mi się wreszcie kupić tanie tenisówki (10$) ale dokonałam tego aż w Bostonie. I okulary z Forever 21, polecam, tanie jak barszcz (6 i 4$). Jak już się bawię w Kasię Tusk, to dodam, że kapelusz, przeceniony z 40 na 16$ w TJMaxie, pasuje kolorystycznie do pomarańczy i różów mego stroju kąpielowego.


Wystąpił błąd w tym gadżecie.